Posty

Wyświetlam posty z etykietą DZIECI

Poród 3 Melajka

Obraz
Ten poród trwał dwa dni- brzmi przerażająco prawda? Ale on bynajmniej nie był przerażający, a już na pewno nie był ciężki. Choć na tamten moment wcale tak nie myślałam! Środa wieczór 37 tydzień ciąży i 8 dni, jestem po wizycie u mojej ginekolog, po masażu szyjki - bolał ten masaż, ale czego kobieta nie zrobi, żeby ciąża się już skończyła, a perspektywa upałów z brzuchem po doświadczeniu tego w ciąży z Misiem, była zdecydowanie dla mnie przerażająca! Po powrocie do domu z wizyty zaczynają się skurcze: myślę sobie spoko czas włączyć zegarek i pewnie jeszcze w nocy pojedziemy do szpitala. Chłopaki przygotowani uświadomieni czekają już na siostrzyczkę. Siadam na piłkę i się bujam...przecież nie może mi akcja wygasnąć, więc muszę być aktywna!  Pan Poślubiony, niczym nie przejęty mówi do mnie: kładę się, jakby się nasiliło dawaj znać! Serio?! Myślę sobie! Hellloł ja rodzę, a Ty idziesz spać?! Mówię ok. Choć ból jest nieznośny, a ten mój chłop już zaczyna mnie wkurzać! Skurcze są co 30 - 40 m

4 lutego 2013 DZIECI

Obraz
PANI NARZECZONA Dzieci nigdy nie były dla mnie zagadką. Chyba jak każda dziewczynka miałam lalkę bobasa i wózek. Muszę również zaznaczyć, że to tak jakoś się zdarzyło, że jestem najstarsza z kuzynostwa i logiczne też było, że to zawsze ja byłam ta odpowiedzialna, ta która ma się młodszym kuzynostwem zajmować i do tej pory tak jest, gdyż moja rodzina jest wielopokoleniowa. Żeby było jeszcze ciekawiej między mną, a moją siostrą jest różnica 10 lat, więc jakby nie patrzeć jej również matkowałam i tak jest do tej pory. Zawsze kochałam dzieci. Uwielbiałam! Jednak ostatnio coś się pozmieniało. Czemu? Chyba dlatego, że na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy mój pogląd na temat ich posiadania drastycznie się zmieniał. Jeszcze na początku wspólnego zamieszkania z Panem Narzeczonym mój instynkt macierzyński dawał o sobie mocno znać. W związku z czym na nieszczęście Pana Narzeczonego zmuszony był do oglądania zdjęć nowonarodzonych dzieci znajomych (...) Tak jak pisałam w jednym z postów, w momen