Posty

Wyświetlam posty z etykietą LIFESTYLE

Najlepszy prezent na Dzień Matki

Obraz
Obserwując różne konta na Instagramie czy czytając blogi, przy okazji zbliżających się różnych Świąt czy to Dnia Dziecka, Dnia Ojca, Dnia Babci czy Dziadka pojawiają się wpisy typu prezentowniki. Sami taki dla Was tworzyliśmy z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Mamy maj, a o Święta Bożego Narodzenia jeszcze trudno, ale zbliża się wyjątkowy dzień: Dzień Matki. Dla większości z nas mama to najbardziej wyjątkowo osoba na Świecie. Wspiera nas, daje ciepło i otacza miłością. Dała nam jako dzieciom wiele. Oczywiste jest, że na zbliżający Dzień Matki, również chcemy ją obdarować. Najczęściej są to rzeczy materialne: od tych zupełnie banalnych typu kwiaty i bombonierka, po te bardziej wyszukane jak płatki pod oczy z dobrej firmy, zestaw maseczek, krem czy wymarzona torebka. Miło jest dawać prezenty. Zdradzę Wam jednak sekret, co ja daję mojej mamie co roku. Jest to prezent ponadczasowy, a w dodatku możliwy do wykonania praktycznie dla każdego. Co roku daję mojej mamie w prezenci

Masz karteczkę

Obraz
To jest blog na którym piszemy niewiele. Wkurzam się na siebie za to. Tak wiele bym chciała, a tak mało czasu. Czytam o spektrum mojego B, czytam o tym jak być lepszym rodzicem, inspiruje się i szukam. Pracuję nad sobą i swoim związkiem. Ciągle mi mało. Jednocześnie chciałabym stworzyć coś własnego, napisać, podzielić się myślami i przeżyciami, a przy okazji dodać odwagi, nalać szklankę optymizmu i napełnić kieszenie garścią wiary. Pomóc niejednemu rodzicowi.  Powiedzieć hej! Da się! Nie ma się czego wstydzić, poklepać po plecach i pokazać: Ja też krzyknę, mnie też poniesie, ale trzeba to zmienić. Trzeba pracować nad sobą, a nie nad dzieckiem. Dzieci pozostaną tylko dziećmi. My możemy wskazać im drogę, ustawić drogowskazy, ale jednocześnie pilnować, żeby odbyło się to bez kar i krzyków.  90% z nas została inaczej wychowana.  90% z nas miało kary  90% z nas ma wpojone, że tak trzeba reagować i to jedyna słuszna droga.  Choć chłostamy się w myślach, po raz kolejny unosząc głos, jednocześ

Powrót po 5 latach ciszy.

Obraz
Wracamy! Sama w to nie wierzę...ale jesteśmy! To była całkiem spontaniczna decyzja...odkąd usunęłam bloga, on ciągle gdzieś do mnie wracał. Myślałam o was i tym co kiedyś tu razem z Panem Poślubionym stworzyliśmy i jak fajnych czytelników mieliśmy. Mnóstwo postów przepadło i to z mojej winy. To był pochmurny dzień, padał deszcz dopadła mnie chandra. Taka mega chandra, bo teraz z perspektywy czasu już wiem, że to się nazwało po prostu depresja poporodowa. Wiedziałam, że blog z ślubnych przygotowań, naszego życia we dwójkę, wspólnych przygód zmieniał się w trochę w taki parentingowy poradnik! Nie chcę tego pomyślałam. jeden przycisk i pyk! Znikneliśmy. Nie pomyślałam nawet o tym, że wraz z nami dojrzewali i zmieniali się nasi czytelnicy. Oni też teraz mają dzieci, ich życie się zmieniło. To co stworzyłam tutaj przez dobre kilka lat blogowania, przepadło. Nie da się przywrócić bloga, częściowo mam zapisane wszystko w archiwum, ale jest do zaledwie odsetek tego co tworzyliśmy. Dzieliliśmy